poniedziałek, 16 lutego 2015

Prolog

          - Harry, proszę cię przestań - powiedziałam do przyjaciela, który siedzi na mnie okrakiem i łaskocze mnie po brzuchu. Starałam się odciągnąć jego dłonie od mojego ciała. Lecz chłopak nawet nie zareagował, śmiał się ze mnie jak i z siebie. -Zrobię wszystko, tylko przestań.
          - Wszystko, że wszystko? - spytał, przejeżdżając koniuszkami palców po brodzie. Spojrzałam na niego wyczekująco, ale i z lekką obawą. Po nim nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Jego działania zawsze są dla mnie zaskoczeniem. Zawsze pierw robi potem myśli. - Odrobisz mi lekcje z angielskiego.
          Westchnęłam z ulgą kiwając głową. Już się bałam , że będzie to jakaś nie moralna propozycja. Chłopak klasnął z radości w dłonie i zszedł ze mnie, podając mi rękę, by pomóc mi wstać. Przujęłam jego pomoc.
          - To co robimy? - spytał.
          - Lekcje.

***

          Opadłam ciężko na łóżko, oddychają ciężko. Hazza usiadł obok mnie, przyglądając się mi z zaciekawieniem.
          - Co? -  spytałam, robiąc tę śmieszna minę, która zawsze wywołuje u niego śmiech. I tak było tym razem. Padł plecami obok mnie, zwrkając w moje oczy.
          - Mam pomysł - powiedział, a w jego oczach widziałam ten szalony błysk. Boję się. Skinęłam głową, by kontynuowałwoją wypowiedź. - Chodźmy na plaże! - krzyknął zrywając się na równe nogi. Spojrzałam na niego dziwnie.
          - Zwariowałeś?! Jest półowa lutego, chcesz, żebym umarła z hipotremii? - krzyknęłam na niego. Te jego pomysły.
          - No chodź! Będzie fajnie!
          - No nie wiem.
          - Proszę!
          - No okej, okej.
          Poddałam się, w stając z łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz