- Harry, proszę cię przestań - powiedziałam do przyjaciela, który siedzi na mnie okrakiem i łaskocze mnie po brzuchu. Starałam się odciągnąć jego dłonie od mojego ciała. Lecz chłopak nawet nie zareagował, śmiał się ze mnie jak i z siebie. -Zrobię wszystko, tylko przestań.
- Wszystko, że wszystko? - spytał, przejeżdżając koniuszkami palców po brodzie. Spojrzałam na niego wyczekująco, ale i z lekką obawą. Po nim nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Jego działania zawsze są dla mnie zaskoczeniem. Zawsze pierw robi potem myśli. - Odrobisz mi lekcje z angielskiego.
Westchnęłam z ulgą kiwając głową. Już się bałam , że będzie to jakaś nie moralna propozycja. Chłopak klasnął z radości w dłonie i zszedł ze mnie, podając mi rękę, by pomóc mi wstać. Przujęłam jego pomoc.
- To co robimy? - spytał.
- Lekcje.
***
Opadłam ciężko na łóżko, oddychają ciężko. Hazza usiadł obok mnie, przyglądając się mi z zaciekawieniem.
- Co? - spytałam, robiąc tę śmieszna minę, która zawsze wywołuje u niego śmiech. I tak było tym razem. Padł plecami obok mnie, zwrkając w moje oczy.
- Mam pomysł - powiedział, a w jego oczach widziałam ten szalony błysk. Boję się. Skinęłam głową, by kontynuowałwoją wypowiedź. - Chodźmy na plaże! - krzyknął zrywając się na równe nogi. Spojrzałam na niego dziwnie.
- Zwariowałeś?! Jest półowa lutego, chcesz, żebym umarła z hipotremii? - krzyknęłam na niego. Te jego pomysły.
- No chodź! Będzie fajnie!
- No nie wiem.
- Proszę!
- No okej, okej.
Poddałam się, w stając z łóżka.